Wizard 101
Pierwsza od dawna gra, która mnie mile zaskoczyła. Po pierwsze, dystansem do postaci i świata, po drugie, dostępnością dla praktycznie każdej grupy wiekowej. Wreszcie świat, w którym nie pograsz sobie wojownikiem-zabójcą-wszystkiego-co-tylko-jest-słabsze-PL. Pograsz za to gimnazjalnym odpowiednikiem kogoś w rodzaju Harrego Pottera. Dołożyć jeszcze należy karciankę w rodzaju Magic the Gathering aby mieć pełny obraz. Questujemy młodym mistrzem lub mistrzynią czarodziejstwa po świecie. Za wykonane questy zdobywamy doświadczenie (też mi odkrycie) oraz przedmioty i co najważniejsze... nowe karty czarów. Jak już się nieco oswoimy to budujemy talię i hajda na magiczne pojedynki, czy to z potworami czy tez innymi graczami. Całość lekka, łatwa i przyjemna, a co najważniejsze, w tym szaleństwie jest metoda. Jeszcze tylko jedna walka!
Jak w każdej dobrej grze, tak i w Wizard 101 na początku tworzymy naszego młodego adepta magii. Sam proces stworzenia bohatera został pomyślany jako udzielanie odpowiedzi na pytania. W zależności od naszych wyborów trafimy do jednej ze szkół magii (fire, ice, myth, storm, life, death, balance).
Magia jest wokół nas, a już jawnym dowodem na jej istnienie jest to, że właśnie zostałeś studentem w miejscu zwanym Ravenwood. Tutaj właśnie mieści się najsławniejsza szkoła magii i stąd swoją edukację zaczynają wszyscy studenci magicznych dyscyplin. Na początek masz szpiczastą czapę w gwiazdki, koszmarną peleryno togę, przez którą z pewnością wywalisz się podczas ucieczki i różdżkę z kilkoma kartami czarów. Jednym słowem biednie. A już twój pokój jaki dostałeś od uczelni to zupełna katastrofa. Oj, mnóstwo przed tobą roboty aby to jakoś wyglądało.
Profesor Merle Ambrose w kilku słowach wprowadzi cię w świat Spirali ale potem już reszty musisz dowiedzieć się na własną rękę. Dla adeptów magii dostępnych jest aktualnie sześć rozrzuconych w przestrzeni światów. Oczywiście nie licz na to, że od samego początku będziesz miał dostęp do każdego z nich. Na to przyjdzie pora gdy twoje magiczne umiejętności znacznie wzrosną (a i talia magicznych kart będzie wyglądać bardziej obficie). 
Nauką i pracą czarodzieje się bogacą.
Początki są łatwe i przyjemne. Co krok wpadamy na przedziwne postacie (gadający koń czy hipopotam wcale nie są takie dziwne), które zlecą nam różne rzeczy do zrobienia. Trzeba być przygotowanym na to, że buty zedrzemy zupełnie, a mapę świata Ravenwood będziemy mogli rysować po obudzeniu o północy. Misja za misją i zadanie za zadaniem zdobywamy początkowe doświadczenie i umiejętności. W talii pojawią się nowe karty, na grzbiecie nowe ubrania, a całość dopełni nowe fantazyjne nakrycie głowy.
Pewnie zastanawiasz się teraz czytelniku, co można w Wizard 101 jeszcze robić. Jak w każdym przyzwoitym mmorpg możemy oczywiście zająć się wytwarzaniem przedmiotów i eliksirów. Przeróżne "materiały" dość łatwo znajdziemy podczas wędrówek. Do pełni szczęścia potrzebny będzie nam jeszcze warsztat pracy i zdobycie receptury. Jeśli zechcemy poszukać innej rozrywki, a przy okazji podreperować nasze zdrowie i zasoby magicznej energii wystarczy udać się do specjalnego parku rozrywek gdzie weźmiemy udział w jednej z siedmiu gier zręcznościowych lub logicznych. Są to wariacje na znane tematy, w rodzaju tetris lub boulder dash. Sprawdzają się jednak znakomicie jako odpoczynek od wykonywania questów i magicznych walk. Dużo czasu (oprócz zdobywania potęgi i mocy) zajmie również urządzenie naszemu magowi własnej i oryginalnej siedziby. Wyposażenie wnętrz, możemy zdobyć podczas naszych walk, dostać w nagrodę za szczególnie trudne zadania lub stworzyć samodzielnie. Gdyby było nam mało to do aranżacji wnętrza możemy podejść twórczo. Każdy przedmiot można przesuwać, obracać i dopasowywać wedle naszego widzimisię.
Czym byłoby mmo bez trybu pvp. Wizard 101 oczywiście tryb pvp posiada. Wyruszamy na arenę, tam podejmujemy decyzję czy rozgrywamy sparing treningowy, czy tez wkraczamy na drogę sławy w walce rankingowej. Serwer podczas losowania stara się dobrać nam przeciwnika jak najbardziej zbliżonego poziomem. Oczywiście zdarzają się wpadki, zwłaszcza gdy nie ma zbyt wielu graczy w danej chwili, możemy trafić na przeciwnika mocno od nas silniejszego lub słabszego. Na szczęście wynik pojedynku nawet mimo sporej różnicy poziomów może być bardzo różny. Tak jak tradycyjne kolekcjonerskie gry karciane, tak i Wizard 101 opiera się na myśleniu i rozsądnym używani talii. Wygrać z osoba lepszą o dziesięć poziomów nie jest wcale tak niemożliwe jak mogłoby się wydawać. 
Tak ogólnie
Grafika nie jest już pierwszej świeżości, ale póki co, na widok gry raczej nikt nie ucieknie z krzykiem. Tereny są zróżnicowane, pełne postaci npc i graczy. Według danych jakie podają autorzy, gra skupia dwa miliony kont. Faktem jest, że przemierzając kolejne ulice i tereny nie czułem się samotnie. Do towarzystwa możemy sobie również dobrać chowańca, których jest całkiem spory wybór.
Ile to kosztuje?
Wizard 101 oferuje nam możliwość grania w darmowego triala (jak podają na swojej stronie - „który nigdy się nie kończy”) oraz opłacanie abonamentu - 9,95 $ miesięcznie. Jako, ze gra jest przyjazna dla każdego niezależnie od wieku, istnieje możliwość wykupienia konta rodzinnego, dwie lub więcej osób za 6,95$. Dodatkową opcją jest zakup dostępu do wybranego terytorium. (od 1 do 3$). W grze funkcjonuje również sklepik z systemem mikropłatności.
Zdecydowanie polecam Wizard 101 bo jest inna.
Warto przetestować grę, a potem samemu podjąć decyzję co do abonamentu. Z pewnością nie spodoba się miłośnikom mieczy, toporów i krwawych walk. Tym, którzy już nieco dojrzeli może podobać się humor, przyjazny klimat oraz główkowanie podczas karcianych pojedynków. Z pewnością zaś spodoba się fanom wszelkich karcianek lub gier w rodzaju Etherlords. 
dpowiedzialni: KingsIsle Entertainment
autor: Deser














